BLNDEME

Jak dobrać podkład: rodzaje i właściwości

Jak dobrać podkład idealny? :) To makijażowe pytanie pojawiało się w wiadomościach od moich kochanych Czytelniczek niesamowicie często i zahaczało o najróżniejsze aspekty. Żeby więc móc, jak najdokładniej wszystko opisać, postanowiłam przygotować dla Was małą serię wpisów, w której wszystko sobie szczegółowo opiszemy. Bowiem temat ten jest szalenie obszerny, a właściwy dobór podkładu, to w końcu podstawa podstaw dla wykonania pięknego makijażu. :)

PODKŁAD ROZSZYFROWANY! :)
(od strony chemicznej)

Zacznijmy od tego, czym tak właściwie jest nasz główny bohater. Zdecydowaną większość, wśród dostępnych obecnie podkładów, stanowią emulsje proste: płynne bądź kremowe (+ konsystencje pośrednie), zawierające wysokie stężenia kolorowych pigmentów. W przeciwieństwie do kosmetyków pielęgnacyjnych, dodawane w tym przypadku pigmenty są niezwykle istotne dla ich ozdobnego działania na skórę twarzy. Decydują przede wszystkim o właściwościach kryjących oraz odpowiedniej barwie kosmetyku (czasem też wspomagają działanie matujące czy też służą optycznej minimalizacji widoczności drobnych zmarszczek i rozpromienieniu cery).

Czym zatem jest emulsja? To połączenie fazy tłuszczowej z fazą wodną, a jako że olej i woda bardzo się „nie lubią” (jako niemieszające się ze sobą ciecze), dodatkowo stosowane są emulgatory, które zmniejszają napięcie powierzchniowe pomiędzy nimi („wiążą” je ze sobą) i decydują o typie emulsji. W przypadku podkładów przeważają emulsje O/W, gdzie drobniutkie kropelki ‚oleju’ rozproszone są w ‚wodzie’. 

emulsja-prosta-schemat-podklad-wo-ow

Ten mały „lizak” to emulgator. :) Patyczek lizaka to grupa lipofilowa („lubi olej”), a okrągła część to grupa hydrofilowa („lubi wodę”). Dzięki temu „scala” fazę tłuszczową z fazą wodną emulsji.

*Oznaczenia O/W i W/O są bardzo uproszczone. W rzeczywistości, emulsji nie tworzy sama woda rozproszona w oleju, bądź sam olej rozproszony w wodzie. Jako „W” („woda”) przyjmujemy więc substancje ‚wodolubne’ (hydrofilowe), a jako „O” („olej”) – substancje ‚tłuszczolubne’ (lipofilowe).

*Podkłady występują również w postaci bezwodnej (nie zawierają wówczas fazy wodnej, więc nie są emulsją). Są to przykładowo podkłady w kompakcie lub w sztyfcie.

Podkładzie, co Ty (tak naprawdę) potrafisz?

Czyli czego możemy oczekiwać. Podkład, jako kosmetyk ozdobny, oczywiście ma za zadanie natychmiastowo nas upiększyć :), a więc wpłynąć na wygląd zewnętrzny twarzy, przede wszystkim poprzez wyrównanie kolorytu cery. Przy tym ma być wygodny w stosowaniu i przyjemnie „nosić się” na twarzy. Jednak często dodawane do podkładów substancje aktywne (na przykład ekstrakty) są bardziej formą zachęty i ozdoby samego składu, niż faktycznie wykazującymi dobroczynne działanie składnikami. Ich stężenia są najczęściej bardzo, bardzo niskie, nierzadko śladowe lub też, po prostu nie mają zapewnionych odpowiednich warunków do tego, by odpowiednio zadziałać. I na koniec, co bardzo
Jak dobrac podklad blog makijazważne, podkład nie wyrównuje powierzchni skóry (na przykład drobnych wgłębień, blizn potrądzikowych). Obietnica jej wygładzenia, wiąże się bardziej ze zmniejszeniem szorstkości, niż niwelowaniem powierzchniowych nierówności.

SKÓRA SUCHA – wpływ emulsji W/O (‚woda rozproszona w oleju’). W przypadku podkładów będących emulsją typu W/O, fazą zewnętrzną jest faza tłuszczowa, tak więc możemy liczyć w tym przypadku na zminimalizowanie utraty wilgoci, ale jednoczenie gorsze właściwości sensoryczne – pozostawiają na twarzy bardziej tłustawe wykończenie (możliwy „niezdrowy” połysk, zwłaszcza przy zaaplikowaniu zbyt grubej warstwy). Będą też szybciej się ścierać, dlatego traktowane są jako mniej trwałe. Niepodważalnym plusem jest jednak to, że nie naruszają naturalnej bariery ochronnej skóry (płaszcza lipidowego) i wspomagają nawilżenie, poprzez zatrzymywanie wilgoci wewnątrz. Jest to bardzo istotne, zwłaszcza w przypadku cer suchych i wrażliwych.

SKÓRA TŁUSTA – wpływ emulsji O/W (‚olej rozproszony w wodzie’). Zdecydowanie popularniejsze wśród podkładów są emulsje typu O/W, gdzie faza tłuszczowa rozproszona jest w fazie wodnej (fazę zewnętrzną stanowi tutaj „woda”). Są one „lżejsze” – woda szybciej paruje z powierzchni naskórka, więc szybciej wysychają i są zdecydowanie trwalsze od „ciężkich” podkładów na bazie W/O. Są bardzo chętnie wykorzystywane do tworzenia podkładów matujących, jednak mogą przyczyniać się do wzrostu przeznaskórkowej utraty wilgoci (TEWL), a więc i tym samym, do przesuszenia cery lub nieprzyjemnego uczucia napięcia skóry twarzy.

*To teraz bawimy się  w chemika. :) Jeśli nie mamy pewności, a chciałybyśmy sprawdzić, czy nasz podkład jest emulsją typu W/O czy O/W, przeprowadzamy bardzo prosty test – mieszamy niewielką ilość kosmetyku z kroplą wody. Jeśli powstanie stosunkowo jednorodna mieszanina, mamy do czynienia z emulsją O/W. Gdy jednak widzimy, że nasze składniki zdecydowanie nie chcą się ze sobą połączyć – to emulsja W/O.

PODKŁADY MATUJĄCE

Nawet jeśli w naszej podkładowej emulsji występują substancje matujące, musimy pamiętać, że taki podkład nie jest docelowo kosmetykiem matującym. Składniki te, jedynie w pewnym stopniu (najczęściej bardzo niskim), pochłaniają nadmiar wydzielanego sebum, krótkotrwale ograniczając zarówno nieestetyczne świecenie, jak i rozwój bakterii, ale w żaden sposób nie wpływają na regulowanie ilości wydzielanego łoju. Nie obkurczą gruczołów łojowych, nie zahamują nadprodukcji łoju i oczywiście nie wpłyną na wyregulowanie gospodarki hormonalnej, związanej ze zbyt wysokim stężeniem androgenów we krwi.

Działanie matującego podkładu (a więc i zadowolenie osób go stosujących) zależy też od wielu czynników, m.in. od:

  • stopnia nadprodukcji łoju,
  • właściwej bądź nieodpowiedniej pielęgnacji skóry twarzy,
  • bazy stosowanej pod nakładany produkt
  • oraz kosmetyku pudrowego, aplikowanego na emulsyjny podkład.

Podkład mineralny. Cery tłuste i trądzikowe (jak i skłonne do alergii) mogą odnaleźć swój matujący ideał wśród beztłuszczowych podkładów mineralnych. Co prawda mają one swoje minusy (choć są one kwestią indywidualną), jednak w ich składzie znajdziemy jedynie składniki mineralne – brak tutaj fazy wodnej, substancji lipofilowych i wszelkich innych dodatków (w tym potencjalnych alergenów i składników komedogennych). Są to podkłady „suche”, niestanowiące na naszej skórze pożywki dla bakterii. Pochłaniają nadmiar sebum, potu i rzeczywiście mają szansę zmatowić naszą skórę na dłużej. A prócz właściwości matujących, możemy liczyć również na działanie antybakteryjne (tlenek cynku) i, częściowo, na fizyczną ochronę przeciwsłoneczną.

*Więcej i dokładniej o podkładach mineralnych – klik.

Czy podkłady „OIL FREE” nie zawierają tłuszczu? 

Informacja „OIL FREE” sugeruje nam, że dany kosmetyk jest wolny od jakichkolwiek substancji tłuszczowych. I choć może nie zawiera w tym przypadku olejów mineralnych czy też pochodzenia naturalnego, to jednak silikonów w emulsyjnym podkładzie nie brakuje. A dzięki odpowiednio dobranym (często stosowane: Cyklometikony, Dimetikony, Fenylometikony), podkład staje się w odbiorze lekki i przyjemny, nie pozostawia tłustej, lepkiej warstewki – jednak to wciąż syntetyczne emolienty, które jak najbardziej zalicza się do substancji tłuszczowych. Sporym plusem jest w ich przypadku stosunkowo duża przepuszczalność pary wodnej i gazów – nie tworzą grubej warstwy okluzyjnej (co
Jak dobrac podklad idealny makijazmogłoby przyczynić się do działania zaskórnikotwórczego (zwłaszcza w przypadku cery tłustej, trądzikowej). Jednak niektóre cery (a jest ich całkiem sporo), po prostu nie lubią silikonów. Takie mają widzi mi się i koniec! :) Potrafią je wówczas ciężko „odchorowywać” – reagują wzmożoną „produkcją” zaskórników, często pojawiają się też stany zapalne.

*Podkłady typu W/S (‚woda rozproszona w silikonie’) i S/W (‚silikon rozproszony w wodzie’) – fazę tłuszczową emulsji tworzy w tym przypadku mieszanina odpowiednio dobranych olejów silikonowych.

*Rzeczywistym podkładem „Oil free” jest prawdziwy podkład mineralny.

FILTRY UV W PODKŁADACH
(Czy chronią nas przed szkodliwym promieniowaniem?)

Prawda jest taka, że podkłady nie służą ochronie przeciwsłonecznej – nie taka jest ich rola, nie takie możliwości. Zawarta na etykiecie wysoka wartość faktora SPF jest sporą zachętą przy zakupie nowego kosmetyku, ponieważ w odbiorze klienta, niweluje potrzebę stosowania dodatkowych filtrów słonecznych (które niestety są bardzo problematyczne w stosowaniu).

I tutaj pojawia się kilka, bardzo ważnych kwestii. Pierwsza z nich, to wspomniany przed chwilą współczynnik SPF, a więc ochrona jedynie przed promieniowaniem UVB (poparzenia słoneczne). Bowiem za fotostarzenie się skóry oraz powstawanie przebarwień, odpowiedzialne jest promieniowanie UVA. A na stopień ochrony przed nim wskazuje faktor PPD, o którym informacji na etykiecie brak – więc właściwie nic o nim nie wiemy. Drugą, bardzo istotną kwestią, jest ilość nakładanego kosmetyku. Aby osiągnąć deklarowaną na opakowaniu ochronę przeciwsłoneczną, niezbędne jest nałożenie olbrzymiej ilości podkładu, która stworzyłaby na twarzy sztuczną maskę, a nie delikatnie wyrównała koloryt cery (minimum to 1 – 1,5 ml na całą twarz!). Kolejna sprawa to ścieralność (która w ciągu dnia jest nieunikniona) i konieczność reaplikacji (nałożenia po pewnym czasie kolejnej warstwy), co w przypadku misternie wykonanego, porannego makijażu, a następnie pobytu w pracy, na uczelni czy w szkole, jest rzeczą właściwie niemożliwą.

___________

I to już wszystko w dzisiejszej, pierwszej części moje Kochane. :)) W następnej ‚pomówimy’ sobie m.in. o tym, jak działają silnie kryjące podkłady (od czego zależy siła ich krycia, które pigmenty będą dla nas najbardziej wartościowe), dokładniej o zawartych w podkładach składnikach aktywnych (które, według części producentów, mają szansę zadziałać niczym operacja plastyczna o kremowej konsystencji), rozświetlającym działaniu podkładów oraz dlaczego próbki podkładów są najistotniejszym punktem poszukiwań naszego kosmetycznego ideału.

Najsłodsze buziaki!  

47 komentarzy

  • emii
    15 lutego 2014 at 22:17

    Imponująca wiedza moja droga! Uwielbiam Cię też za to jaka jesteś kochanaaaa ! <3

    • Blondeme
      17 lutego 2014 at 16:26

      Jejkuu ♥! Emii, dziękuję Ci z caaałego serca! ;**

  • anonim
    16 lutego 2014 at 05:14

    Super post, same konkrety <3 uwielbiam Twojego bloga, to moje największe odkrycie od x miesięcy w internecie. mam nadzieję, że zrobisz kiedyś post dot. filtrów

    • Blondeme
      17 lutego 2014 at 16:28

      Bardzo, bardzo Ci dziękuję, Kochana! ;* Tak się cieszę! ♥ Oczywiście, że zrobię! :)))

      Cieplutko pozdrawiam! :))

  • mjutt
    16 lutego 2014 at 16:41

    Świetny post :) czekam na dalsze serie

    • Blondeme
      17 lutego 2014 at 16:30

      Serdecznie dziękuję! ♥ :))) Buziaki! :)

  • Paulina
    16 lutego 2014 at 18:16

    bardzzzoo ciekawy i mądry wpis , a czy Ty masz swój ideał ? jeśli chodzi o podkład ;)

    • Blondeme
      17 lutego 2014 at 16:34

      Przeogromnie się cieszę i bardzooo dziękuję! ♥ Kochana, jeśli miałabym wybrać ulubiony podkład, to byłby to prawdopodobnie Lancome Teint Miracle ♥ :))) – używam go latem i wiosną :) (choć, nie do końca jest wart tak wysokiej ceny w porównaniu do Wake Me Up z Rimmela). Moja cera nie jest szczególnie wymagająca jeśli chodzi o podkłady, a ja uwieeelbiam bardzo subtelne rozświetlenie i delikatne ujednolicenie kolorku :))

      Najserdeczniej pozdrawiam! :)))

  • Susanne
    16 lutego 2014 at 21:15

    Jesteś Wielka !!!
    Jakbyś wiedziała, że przymierzam się do kupna (a raczej odszukania) mojego podkładu idealnego :D

    Buziaki!!

    • Blondeme
      17 lutego 2014 at 16:38

      Suziii, moja kochana ;*! ♥ Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę! :)) Zobaczysz, znajdziemy ideał! ;*

      Całuski najsłodsze z możliwych! :D ♥

  • Stefa :)
    16 lutego 2014 at 21:36

    Bardzo dziękuję za kolejny wpis :) Czekałam z niecierpliwością :) Uwielbiam twój blog, jest bardzo pomocny w wielu kwestiach. A ty sama jesteś taka kochana :* Raczej rzadko sięgam po kosmetyki ( nienawidzę uczucia, że mam coś na twarzy) ale jeśli będę chciała kupić podkład skorzystam z twoich rad :) Pozdrawiam :* :*

    • Blondeme
      17 lutego 2014 at 16:43

      Stefciu kochana! :))) Tak bardzo Ci dziękuję ze te wszystkie przemiłe, tak wspaniałe słowa! ♥ Twoje wiadomości są dla mnie ogromnym wsparciem i motywacją! ♥ I nie ma za co dziękować! ;* Ja będę przeszczęśliwa, jeśli tylko coś się przyda czy pomoże :))
      // Kochana, pewnie masz idealną cerę i wcale nie są Ci potrzebne! :))) (ach ♥, tylko pozazdrościć! ;*)

      Ja również najserdeczniej pozdrawiam! ♥

      • Stefa :)
        17 lutego 2014 at 18:14

        Oj nie powiedziałabym, że mam ładną cerę. Pomimo młodego wieku mam okropną cerę, pełną blizn i czerwonych krostek. Na szczęście antybiotyki i twoje porady skutkują :) Mam pytanie: Czego przeważnie używasz do pielęgnacji cery, bo jest wspaniała :) Buziaki :*

        • Blondeme
          19 lutego 2014 at 00:28

          Jeeejku, jesteś przemiła! ♥ Bardzo Ci dziękuję Stefciu!!! :)) Z mazidełek, używam kremików Apis: żurawinowego i miodowego, naturalnych olejków: z pestek malin i róży rdzawej (nierafinowanych i tłoczonych na zimno), żelu hialuronowego 1% i hydrolatu z róży damasceńskiej :) + oczywiście wysokie filtry UV :))
          // Cieszę się przeogromnie, że znalazłaś tu coś dla siebie! :)))

          Buuuziaki! :)

  • zabifryz
    16 lutego 2014 at 22:13

    Jestem po wrażeniem tego „przeglądu/prześwietlenia” podkładów! Czekam na kolejne części:)
    Aczkolwiek mnie zastanawiają podkłady mineralny. Niestety nie miałam okazji się z nimi spotkać, ale jakoś też nie jestem do nich przekonana. Czy ich sypka formuła podoła problemy cery z niedoskonałościami..
    Pozdrawiam!:)

    • Blondeme
      17 lutego 2014 at 16:47

      Kochana, niesamowicie mi miło! ;** :))) A o podkładach mineralnych również planuję osobny wpis w tej serii ;* :) Na pewno największym plusem jest brak substancji tłuszczowych, tego co potencjalnie komedogenne, uczulające i dużo, dużo większe zdolności matujące :) Wszystko też zależy słońce, jak duże są to niedoskonałości, ale dwutlenek tytanu ma mocną siłę krycia, więc im większe stężenie, tym więcej ukryje :) ;* Mam nadzieję, że przyszły wpis rozwieje Twoje wątpliwości, ale na pewno warto zamówić próbeczki i sobie testować! ;*

      PS A nick po prostu cuuudny! ♥ :D

  • Żanett
    17 lutego 2014 at 15:10

    Jak zwykle Twój post zaskakuje mnie obszernością oraz, co jeszcze ważniejsze, dokładnością w prezentowaniu tematu :* Ja póki co podkładów unikam, bo średnio daję sobie z nimi radę haha zawsze wyglądam jak w masce ;) i stawiam na BB. Ale kiedy przypłynie do mnie gotówka, planuję zakupić podkład mineralny Annabelle :) Całuskiiii Słodka :* <3

    • Blondeme
      17 lutego 2014 at 16:51

      ♥! :))) Słoneczko, bardzo, bardzo mi miło! ;*** Staram się jak tylko mogę najbardziej! :) A jakiego masz bebikowego ukochańca? ;* // Kochana, pod względem składu, Annabelle to na pewno świetny wybór! :)) Prawdziwy minerałek, nie tylko z nazwy ;* A jak się sprawdzi, to już kwestia indywidualna, ale na pewno warto spróbować :)) I o podkładach mineralnych planuję też oddzielny wpisik w tej serii :))

      Buzi, buzi, buziii! ;**

  • mama
    17 lutego 2014 at 16:45

    Witaj !
    Jestem w ciągłej podroży w poszukiwaniu podkładu .
    Moja cera jest dojrzała , mieszana , z rozszerzonymi porami w okolicy nosa i policzków .
    Do tej pory kupowałam podkłady tańsze,w cenie do ok 60 zł.
    Teraz chcę kupić coś droższego .
    Myślę o Guerlain, Tenue de Perfection , a może coś innego .
    Liczę na podpowiedż .
    Dzisiaj poczułam wiosnę .
    Chcę coś zmienić .
    Przestawiłam meble ,posiałam rzeżuchę , i kupię sobie cudny podkład .

    PS. Przez te dziesiątki lat olejowałam i naturalnie odżywiałam swoje włosy . Zawsze jednak coś było nie tak .
    Dopiero twoje informacje otworzyły mi oczy . Mam nadzieję, że teraz będą efekty.Można powiedzieć ,że zaczynam swoją olejową przygodę … Ach to życie . Ciągle zaskakuje .
    Pozdrawiam.

    • Blondeme
      19 lutego 2014 at 00:17

      Witam bardzo serdecznie! :))) Ach, wiosna! :)) Oby przyszła do nas jak najszybciej ♥ A ze zmian… :) Tak myślę sobie właśnie o rozjaśnieniu kolorku włosów, ale jak to będzie – zobaczymy! :) A jeśli chodzi o dobór podkładu ;* Kochanie, właśnie żeby móc jak najlepiej podpowiedzieć, przygotowuję tę serię :)) W pięciu zdaniach to po prostu niemożliwe! :) Cera mieszana, dojrzała, z rozszerzonymi porami, może pokochać najmniej spodziewany podkład, tak samo jak każdy inny typ cery :) Zależy to od ogroooomnej ilości czynników, dlatego, co mogę teraz doradzić, to przede wszystkim Słońce – próbeczki! ;* Bez tego ani rusz! :) Zwłaszcza, jeśli mamy ochotę na coś bardziej luksusowego :) Bo wysoka cena produktu nie jest nam w stanie zapewnić pięknego efektu i świetnego działania, dlatego pełnowymiarowe opakowanie, jak najbardziej, ale tylko poprzedzone całodziennym testowaniem :) (oceniamy dzięki temu właściwości, kolor, tonację, wykończenie, reakcje naszej cery itp.). Tenue de Perfection szybciutko zastyga, więc trzeba też odpowiednio szybko działać (to typowy podkład O/W)/ zapewnić mu odpowiednie podłoże.

      A jeśli chodzi o PS ♥ Baaardzo się cieszę! ;* Odpowiednio dobrane oleje uszczęśliwią (odbudowują :)) podniszczoną otoczkę lipidową włosa, przez co staną się one bardziej elastyczne i miękkie, a to bardzo wpłynie na ich piękny wygląd! ;* :))

      Również ciepluteńko pozdrawiam! :)))

  • mama
    17 lutego 2014 at 17:11

    No i oczywiście zmarszczki w okolicach oczu , nosowo- wargowe. Nie jest az tak żle… ale są .

    • Blondeme
      19 lutego 2014 at 00:23

      Kochana ;** W okolicach oczu przede wszystkim rozświetlenie odpowiednim pigmentem – o nieregularnej powierzchni, które rozpraszają światło, optycznie minimalizując widoczność drobnych zmarszczek. Nie jest to jednak bardzo wyraźny efekt, zależy też od ilości użytego w produkcie pigmentu i in. A na wgłębienia nosowo-wargowe – rozświetlenie jaśniejszym podkładem/korektorkiem, dla „wyciągnięcia” do góry tych partii. Bo pod względem składników aktywnych, żaden podkład nie da rady nic zdziałać w tym względzie, niestety :( ;*

      I raz jeszcze najserdeczniej pozdrawiam! :)))

  • Żanett
    18 lutego 2014 at 12:44

    Wśród BB moim ulubieńcem jest (uwielbiany również na Wizażu;)) Eveline do cery mieszanej. Nadaje buzi bardzo ładny kolor, nieźle kryje, nie zapycha. Co do matowienia – ja i tak zawsze oprószam buziaka talkiem dla niemowląt ;), ale duże znaczenie ma użyty wcześniej krem nawilżający – jeżeli nałożymy zbyt tłusty lub za grubą warstwę, troszkę się ten BB waży. Wśród minerałków mam też na oku Meow, ale przeraża mnie ich MEGA wybór kolorystyczny (a podobno od przybytku głowa nie boli;)), dlatego z Annabelle chyba byłoby mi łatwiej. Nie mogę się doczekać wpisu o minerałach :*

    • Blondeme
      19 lutego 2014 at 00:30

      A moja Siostrzyczka jest właśnie zachwycona tym bejbusiem! :))) Wygląda on prześlicznie u niej na buźce, więc Ty też na pewno wyglądasz przepięknie Słońce! ♥ Od siebie, do zmatowienia buziaka (w przypadku bb i emulsyjnych podkładów), mogę polecić puder ryżowy Kryolan Antishine :) Wystarczy na wieeeki, a bardzo ładnie matuje (tylko w malutkich ilościach trzeba go stosować :)). Meow… :-) Od razu przychodzi mi na myśl przeeeśliczna, kociakowa limitowanka od Paul & Joe :)) (o taaa, o taa: http://blondeme.pl/najslodsze-kosmetyki-wszechczasow/ ♥). Kochana ;* A może zamów próbeczki z Meow, a AM pełnowymiarowe, jeśli jesteś pewna kolorku (choć nawet w tym przypadku, najpierw zrobiłabym całodzienne testowanko dla pewności :)). Jak na pierwsze minerałki, nie ma co wydawać większej sumki, zwłaszcza, że Annabelle Minerals mają bardzo dobre produkty :) Bo początkowo trzeba się polubić z minerałkami i wyrobić sobie własną technikę współpracy z nimi ;*

      Całuuski, Kochanie! ♥

      • Żanett
        19 lutego 2014 at 13:08

        ach, przecudowna ta limitka!!!!!!!!! <3 W gruncie rzeczy czy z Annabelle czy z Meow zamówię próbki, bo nie mam pojęcia, które odcienie będą dobre ;) Masz jakieś porównanie, kosmetyki której z tych firm są lepsze?? Dziękuję za polecenie Kryolanu, zastanawiam się również nad nim :D Buzi buzi :****

        • Blondeme
          20 lutego 2014 at 22:05

          Kochanie, ja postawiłabym jednak na AM :) Ich produkty są dostępne w Polsce i nie trzeba sporo przepłacać na allegro za pełnowymiarowy produkt ;* A cena podstawowa jest też sporo niższa w przypadku AM :) (i jak na początki z minerałkami – nie ma też co szaleć, bo nie każdemu pasują, a droższe, często wcale nie znaczy lepsze ;*). Poza tym, ogrooomna ilość odcieni w Meow może psychicznie wykończyć :D A który produkt jest lepszy – to już bardzo indywidualna kwestia :) Zarówno jeden, jak i drugi, może okazać się ideałem, ale też i totalnym bubelkiem. Aplikacja, baza/krem, rodzaj skóry, jej indywidualne humorki, nasze oczekiwania itd. – to wszystko może mieć tu decydujące znaczenie :) Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, który bardziej spodoba się naszej skórze, dlatego absolutnie nie podjęłabym się w tym przypadku takiej oceny i polecenia podkładu w ciemno ;* Ale dobrze aplikowane, jedno i drugie może spisywać się super :) Tak samo, jeśli buzia jest dobrze pielęgnowana (nie może być ani zbyt sucha, ani rozjuszona z nadprodukcją sebum). Wydaje mi się jednak, że Meow, mimo formuły Flawless Feline, ma gorsze krycie, niż ten z Annabelle M. (stężenie dwutlenku tytanu jest prawdopodobnie wyższe w AM). Meow może też bardziej przesuszać przy dłuższym stosowaniu i nieodpowiednim nawilżeniu skóry (spore stężenie antybakteryjnego tlenku cynku). Próbeczki o wszystkim przesądzą! ;*

          Buuuziaki! :))

          • Żanett
            22 lutego 2014 at 23:26

            dziękuję Laleczko za tak obszerną odpowiedź :) Nie mam już wątpliwości – wkrótce przylecą do mnie próbeczki AM :) Jak przetestuję to oczywiście wszystko Ci opiszę :* Buziaczki !!!! :* <3

            • Blondeme
              23 lutego 2014 at 23:38

              ♥! // Konieecznie Skarbuś! ;** Buuuuzi :) ;**

  • Monia
    18 lutego 2014 at 17:39

    Można się w Tobie zakochać ;)))

    • Blondeme
      19 lutego 2014 at 00:33

      Moooniaa! ;** Ja Ciebie już kocham! ♥ :D Buziaaaki, Kochana! :))

    • Żanett
      19 lutego 2014 at 13:09

      potwierdzam i popieram :D :**********

  • Ewa
    19 lutego 2014 at 14:06

    łaaałłłłł ale masz wiedzę na temat podkładów i w ogóle kosmetyków :) bardzo fajnie czyta się twojego bloga i powiem szczerze , że dopiero dzisiaj na niego trafiłam i od dzisiaj będzie moją ulubioną lekturką do czytania:) jestes super i czekam na więcej :)

    • Blondeme
      20 lutego 2014 at 22:10

      Ewunia, baardzo, bardzo Ci dziękuję za przemiłe słowa! :))) // Cudnie! ♥ Cieszę się przeogromnie i oczywiście – serdecznie zapraszam jak najczęściej! :)))

      Buziaczki! ♥

  • Agii93
    19 lutego 2014 at 16:20

    Świetny blog! :)
    Tyle ciekawych i przydatnych informacji! Jesteś cudowną i kochaną osobą :)) Bardzo miło i z wielką chęcią czyta się Twojego bloga :)
    Wielki podziw za tyle ciepła i radości, Twój blog wciąga jak najcudowniejsza książka! :)
    Z całego serca, życzę Ci powodzenia we wszystkim co robisz w życiu ! ;*
    Buziaki kochana <3

    • Blondeme
      20 lutego 2014 at 22:15

      Aguś, a ja dziękuję Ci Kochanie Z CAŁEGO SERCA za tak przepiękną wiadomość! ;** Tyyyle radości mi nią sprawiłaś, Kochana! ♥ Ja również życzę Ci Słońce wszystkiego co najwspanialsze i przesyłam wieeelgaśne, najsłodsze buziaki! ;* :)))

  • gwiazdka
    19 lutego 2014 at 17:22

    Witaj:) Z ciekawościa przeglądam i czytam Twojego bloga. Jest bardzo ciekawy i zawiera przydatne informacje. Chciałam zapytac jakie Ty preferujesz podkłady i pudry mineralne? Jakich sama używasz, ponieważ ślicznie wyglądasz na buzi. Ja przetestowałam już mnóstwo przeróżnych podkładów od niskiej do wysokiej półki i jeszcze nie trafiłam na ten idealny poza estee lauder DW, jednakze ostatnio spotkałam się z opinią, ze on jest zabójczy dla cery i ją niszczy w efekcie częstego stosowania? Znasz jakieś zdrowe i pielęgnacyjne podkłady i pudry??? pozdrawiam

    • Blondeme
      20 lutego 2014 at 22:24

      Hej, Kochana! ;* :)) Bardzo Ci dziękuję! ♥ :) Ogromnie mi miło, że tak uważasz :))) Słońce, moja cera nie jest wymagająca jeśli chodzi o podkłady (normalna, ze skłonnością do przesuszenia). Właściwie każdy podkład, który jej zaserwuję, będzie jej względnie pasował :) Najbardziej lubię jednak Lancome Teint Miracle, bo uwielbiam efekt bardzo subtelnego rozświetlenia, a potrzebuję jedynie delikatnego ujednolicenia kolorku :) (używam go wiosenną i letnią porą :)). A jeśli miałabym wybrać „zdrowe podkłady” to postawiłabym właśnie na podkłady mineralne (a w przypadku typowych pudrów – puder ryżowy :)). Brak tutaj substancji zapachowych, składników potencjalnie uczulających, drażniących, komedogennych itp. Same minerałki :) Choć, oczywiście, nie każdemu mogą pasować :) A czemu Estee Lauder DW miałby być zabójczy dla cery? :) Jeśli w jakimkolwiek stopniu zagrażałby bezpieczeństwu/zdrowiu, nie zostałby dopuszczony do sprzedaży, więc bez obaw ;* Każdy produkt kosmetyczny podlega ustawowym regułom i zanim zagości na naszych buziakach, musi przejść ogromnie wiele badań (m.in. dermatologiczne, mikrobiologiczne, chemiczne, toksykologiczne), spełnić określone wymagania, a zastosowane surowce musiały być zaakceptowane przez Ministerstwo Zdrowia itd. :) Jednak zawsze, pomimo wielu, wszechstronnych badań, nie jesteśmy w stanie przewidzieć reakcji naszej skóry, na przykład na silikony czy chociażby parafinę, które dla niektórych cer mogą być bardzo problematycznymi składnikami i powodować przeróżne „niespodzianki” na buźce. I właśnie w takich przypadkach, ogólnie nieszkodliwy i tolerowany składnik, nieodpowiednie jego stężenie czy nieodpowiednie ‘towarzystwo’, może po prostu źle zadziałać. Jeśli więc Tobie Kochana pasuje ten podkład, a cera jest zadowolona, nie odstawiaj go! :) Natomiast, jeśli zauważysz, że cera zaczyna na niego marudzić lub, po prostu, chciałabyś poszukać czegoś innego – wtedy dopiero ewentualna zmiana :))

      Najserdeczniej pozdrawiam! ♥ :)))

  • Bellemere
    21 lutego 2014 at 18:06

    Rzadko komentuję jakiekolwiek blogi, ale w tym przypadku chyba nie mam wyjścia :)

    Muszę przyznać, że kosmetyczną wiedzę masz ogromną. Trafiłam do Ciebie chyba wczoraj i czytam wszystko z otwartą buzią. Zwłaszcza wpisy o włosach – moje, co prawda nie są blond :) ale rozjaśniane ponad rok temu z bardzo ciemnego brązu, żeby na końcu uzyskać intensywny, jasny rudy. I mimo tak długiego upływu czasu nie byłam w stanie znaleźć produktów, które pomogłyby mi te biedne włoski odbudować – są porozdwajane, łamliwe, puszące się. Parę miesięcy temu liznęłam jakiś artykuł o olejowaniu włosów i kupiłam… olej kokosowy. Oczywiście efekty były fatalne – dopiero u Ciebie dowiedziałam się, dlaczego! W końcu jakieś konkrety, wszystko ładnie opisane i wytłumaczone. Dzięki Tobie chyba po raz pierwszy w życiu dokonam jakiegoś konkretnego, przemyślanego wyboru.
    Teraz już wiem, że olej kokosowy słusznie poszedł do kosza, że dopiero co kupioną maskę z keratyną i proteinami muszę uzupełniać czymś mocno nawilżającym, że nie tylko SLS jest „zły”, ale też podobne jemu składniki jak SCS czy ALS, że oleju mam nie trzymać na włosach przez całą noc, bo moim wysokoporowatym, rozjaśnianym włosom to bardziej zaszkodzi, niż pomoże.

    Dopiero zaczęłam czytać, a już tyle wiem :) więc, dziękuję Ci za dzielenie się swoją wiedzą, może dzięki temu uda mi się naprawić milion pięćset kosmetycznych błędów, które codziennie popełniam. Na pewno będę wpadać często :)

    Pozdrowienia!

  • Szara Wiewiórka
    28 lutego 2014 at 22:27

    Łał, imponująca wiedza! :) Ja przygodę z makijażem zaczęłam chyba dosyć późno, bo miałam 17 lat jak kupiłam pierwszy podkład i używałam go sporadycznie. O dziwo, za pierwszym razem udało mi się trafić w dobry kolor i niezapychającą formułę. Teraz, ponad 4 lata później, trochę eksperymentuję. Kupiłam krem BB Missha, używałaś kiedyś? Napchany silikonami, to fakt, ale SPF 42 i pięknie wygładza buzię i nie zaobserwowałam żadnych efektów ubocznych. I używam też podkładów mineralnych, ostatnio naprawdę je lubię. Jakie minusy miałaś na myśli pisząc o nich? Coś poważniejszego, czy drobne i subiektywne wady?
    Pozdrawiam ciepło ;))

  • blondyneczka
    6 marca 2014 at 16:42

    Jesteś niesamowita! Siedzę na Twoim blogu już dobre parę godzin i na bieżąco robie notatki jak pielęgnować włosy i listę zakupów :))) taka piękna i mądra kobieta, ideał :) poszukuję właśnie podkładu
    podkładu mineralnego. Mam dużo niedoskonałości na twarzy, więc zależy mi na mocnym kryciu i matowieniu. Cena w sumie już nie gra roli, bo chcę żeby był porządny. Mogłabyś mi coś polecić? :)

    Buziaki!!! :* :* :*

  • Iza
    12 marca 2014 at 21:53

    Polecam podkład z Diora Sculpt .Jest kryjący i super trzyma się na twarzy. Ja mam bardzo suchą cerę i każdy podkład w ciągu dnia robił mi plamy. Z tym ten problem zniknął. Pozdrawiam

  • Ewa
    2 maja 2014 at 22:20

    Drogie Panie,

    ja mam pytanie innego typu: na ile możemy zaufać makijażystom i poddawać się makijażom oferowanym w drogeriach, miejscach publicznych etc, gdzie stosuje się te same akcesoria( pędzle, gąbeczki i same produkty do makijażu) kilku- kilkunastu osobom. Przecież makijażyści nie używają jednorazówek, więc ryzyko zakażenia grzybicą jest baaaardzo wysokie….. Czy warto pisać się na taki ” darmowy makijaż” , który moż nas drogo kosztować….?

  • Dosia
    30 maja 2014 at 18:55

    Hej kochana czy mogłabys polecić jakis podkład drogeryjny nawilżający?.Moja cera prócz tego że ma sklonności do przesuszania to nie jest zbyt wymagająca naszczęście i nie moige na nia narzekać ale chcialabym ja lekko zmatowic i rozświetlić szczególnie że zbliża się lato.A tak wogóle to polecam olej arganowy jestem nim zachwycona smaruje sie nim codziennie na wieczor i moja skóra na twarzy jeszcze bardziej sie poprawiła jest bardziej nawilzona a w dodtku olej dany na końcowki włosow zabezpiecza je i wygładza zapobiega rozdwajaniu a jak wykonalam nim olejowanie to moje wlosy sie cudnie błyszczaly na paznokcie również działa sa twardsze mniej łamliwe a w dodtku spłyca zmarszczki i regularnie stosowany zabobiega powstawaniu nowych.I pomaga mi rózniez w leczeniu egzemy.Mam nadzieje że komus te moje spostrzezenia sie przydadza.

  • Bożena
    8 lipca 2014 at 16:59

    Witaj :) Czytam Twojego bloga i staram się chłonąć z niego jak najwięcej :) Masz dużą wiedzę i przyjemnie się to wszystko czyta :) Mimo, że zauważyłam, że to post z początku roku to postanowiłam napisać, ponieważ przeczytałam w jednej z Twoich odpowiedzi, że używasz oleju z pestek malin i róży rdzawej do twarzy i bardzo mnie to zaciekawiło. Jak działa na Twoją cerę ? Stosujesz je zamiennie czy mieszasz ? I czy stosując osobno rozcieńczasz je? Chciałabym zacząć stosować coś na swoją buźkę, ale nie mam pojęcia co i jak :) dodam, że mam cerę tłustą. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :*

  • monia
    19 października 2014 at 12:08

    Ja również jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy i te sliczne włoski też daze do takiego koloru. A jaka masz rade jeżeli chodzi o podkład dla cery naczyniowej ? Pozdrawiam serdecznie.