Blond Blog o farbowaniu i rozjaśnianiu włosów oraz ich pielęgnacji

Olejowanie włosów: sposób na piękne wysokoporowatki

Olejowanie włosów: jakie oleje i metody wybrać? Blog Blond

Olejowanie włosów, już od dłuższego czasu, działa wprost cudownie na moje blond wysokoporowatki. :-) Włączenie ich do pielęgnacji, to jedna z najwspanialszych rzeczy, jakie mogłam dla nich zrobić – włosy stały się bardziej gładkie, elastyczne, lśniące, zaczęły ze mną zdecydowanie chętniej współpracować. Dzięki olejom, udało mi się również zniwelować uciążliwe puszenie. Dlatego dziś, opiszę moje ulubione metody olejowania (najserdeczniej pozdrawiam wspaniałe Czytelniczki: Olę i Marry_Ann, które o nie prosiły ;*). U mnie, wszystkie 4, sprawdzają się  idealnie! :)

Olejowanie – od czego zacząć? Jeśli przez dłuższy czas stosowałyśmy produkty (maski, odżywki, stylizatory) z dużą ilością trudno zmywalnych, nadbudowujących się na włosie silikonów (i innych filmotwórczych substancji), możemy oczyścić je prostym szamponem z SLS. Wówczas, włosy będą lepiej przygotowane do odżywiania olejami.
*Jak wygląda taka “kuracja oczyszczająca” i czy warto przeprowadzić ją na swoich włosach? – klik :) 

A teraz, przechodzimy do różnych metod olejowania. Na początek, przedstawię według mnie najlepszą dla włosów wysokoporowatych, rozjaśnianych, podniszczonych, przesuszonych, puszących się, czyli:

Olejowanie włosów na mokro

  1. Do miski wlewamy ok. 1 litr ciepłej wody. Jeśli mamy więcej czasu, najlepiej, by była to woda przegotowana. Wówczas jest ona odczuwalnie bardziej miękka (co ma zbawienny wpływ na nasze włosy), od miejskiej, twardej wody prosto z kranu.*Do wody możemy również dodać nawilżające półprodukty (kilka kropel), na przykład: wyciąg z aloesu, ekstrakt z mleczka pszczelego, glicerynę czy potrójny kwas hialuronowy 1.5%.

  2. Dodajemy do wody ulubiony olej, tworząc w ten sposób typowy rosołek. :) Ilość oleju uzależniamy od długości, gęstości, struktury i kondycji naszych włosów. W tym przypadku, kierujemy się też zasadą: im mniej, tym lepiej (aby nie było problemów ze zmyciem jego namiaru). Ja dodaję jedną, dużą łyżkę stołową (max. 1,5) (taka ilość, może sprawdzić się w przypadku włosów długich, stosunkowo gęstych, wysokoporowatych, rozjaśnianych).

    *Od jakiego oleju zacząć? Najważniejsze, żeby był to olej w pełni wartościowy – nierafinowany i tłoczony na zimno (jak wybrać wartościowy olej – klik). Do wyboru mamy przede wszystkim oleje jednonienasycone oraz wielonienasycone (jaki olej jest najlepszy dla włosów blond – klik). Może być to również gotowa mieszanka: oliwka HiPP lub Babydream fur Mama.

  3. Zanurzamy włosy w przygotowanym rosołku. Chwilkę moczymy, polewamy, patrzymy jak sobie pływają. :-) Po około 2-3 min. delikatnie odciskamy z włosów nadmiar wody.

  4. Teraz możemy mieć pewność, że każdy włos został dokładnie “naolejowany”. :)*Jeśli nie jesteśmy pewne, jak nasza skóra głowy zareaguje na określony olej lub chciałybyśmy nałożyć na nią inny, na przykład na przetłuszczające się włosy (olej łopianowy), moczymy je jedynie od ucha w dół. Ja zawsze działam właśnie w ten sposób (skóra głowy nie ma styczności z olejem).
  5. [opcjonalnie] Zakładamy foliowy czepek + robimy turban z ręcznika (wygodny zamiennik – zwykła, ciepła, zimowa czapka). Ja zakładam ten zestaw na pierwsze 20-30 min., żeby wytworzyć więcej ciepła = wspomóc pracę oleju (dla wzmocnienia efektu, możemy również przez chwilę, z dalszej odległości, podgrzać całość suszarką). Po upływie tego czasu, zdejmuję czepek i turban/czapkę zimową, żeby nie przemęczać cebulek i zawijam “naolejowane” włosy w luźny koczek-ślimaczek (żeby nie potłuścić ubrania).

  6. Jak długo trzymamy olej na włosach? Rozjaśniane, podniszczone, wysokoporowate blondy, zdecydowanie szybciej “piją” oleje, niż niskoporowate, naturalne, zdrowe włosy (które, dla widocznych efektów, potrzebują nawet i całonocnego olejowania). Moim wystarczy godzinka czasu (do 1,5 h). Warto też pamiętać, że włosy mokre/wilgotne, będą potrzebowały więcej czasu z olejem niż suche, ze względu na cieniutką powłoczkę z H2O, którą są pokryte.*Jeśli „przekarmimy” włosy olejem (będziemy trzymać go na włosach zbyt długo), najprawdopodobniej zareagują puszeniem się, nawet jeśli zastosowałyśmy ich ulubiony olej (tak samo mogą zareagować na olej, którego nie polubią lub, jeśli ulubiony olej im się po prostu “znudzi” :)).
  7. Myjemy włosy ulubionym, delikatnym szamponem.

  8. Nakładamy nawilżającą maskę (np. pomarańczowy Biovax dla włosów suchych i zniszczonych) na 15-30 min. (pod czepek foliowy i turban z ręcznika/ciepłą czapkę) lub odżywkę (na minutkę/dwie), żeby ułatwić rozczesywanie. 

A żeby przyjemniej się wszystko czytało, mam dla Was zdjęcie, które zrobiłam ostatnio przepięknej, bardzo klasycznej, czerwonej róży :-)

 Olejowanie włosów na sucho

PRZED MYCIEM – jako pierwsze „O” w metodzie OMO

  1. Rozprowadzamy wybrany olej na całej długości włosów (od ucha w dół) [większe ilości na końcówkach i najbardziej zniszczonych, przesuszonych partiach]. Ilość uzależniamy od długości, gęstości i struktury włosów (jak w pierwszej metodzie), ale pamiętamy, że tutaj również – mniej znaczy więcej (nadmiar niewskazany – trudniej domyć olej). Ja rozprowadzam na suchych włosach około 1,5 małej łyżeczki (max. do 2).
  2. Włosy możemy zawinąć w koczek, żeby nie potłuścić ubrania.
  3. Jak długo trzymamy olej? Pamiętamy, że suche włosy, będą „piły” olej szybciej niż mokre/wilgotne, ze względu na brak cieniutkiej powłoczki z H2O. Jednak tutaj to również kwestia indywidualna – musimy sprawdzić, ile czasu z olejem potrzebują nasze blondziaki. Ja, przed myciem, na suche włosy nakładam olej/oliwkę na 30 minut i tyle im wystarczy – godzina to dla nich zdecydowanie za dużo w tej metodzie (po takim czasie już się puszyły).
  4. Myjemy włosy delikatnym szamponem (ja stosuję HiPP Babysanft).
  5. Nakładamy ulubioną, nawilżającą maskę, zakładamy foliowy czepek i turban z ręczniczka (lub ciepłą czapkę), zmywamy po około 15-40 minutach i gotowe! :)

PO MYCIU – jako odżywka bez spłukiwania

Po umyciu włosów, wcieramy w suche lub jeszcze mokre/wilgotne (najbardziej skupiając się na końcówkach), kilka, dokładnie roztartych w dłoniach, kropelek olejku. Ta metoda jest świetna dla wysokoporowatych, rozjaśnianych, puszących się włosów, ponieważ olejek bez problemu się wchłonie, uelastyczniając i nabłyszczając je :)

* Jaki olej może nam się przydać? Przykładowo: olej z pestek malin, truskawki, śliwki, arganowy.

Olejowanie dla leniuszków: olej + maska = olejomaska 

Metoda bardzo prosta – świetnie nadaje się dla pielęgnacyjnych leniuszków i mocno puszących się włosów (tutaj więcej o puszeniu się wysokoporowatek). Wybrany olej, dodajemy do ulubionej maski (ja dodaję całą łyżeczkę, ale lepiej spróbować od mniejszych ilości – nawet kilku kropelek, żeby nie obciążyć) i taką olejomaskę nakładamy na umyte włosy (jak nakładać maskę – dokładna instrukcja [klik]).

* Jaki olej może nam się przydać? Przykładowo: olej awokado, makadamia, jojoba, z pestek malin.

Które oleje mogą się nie sprawdzić?

Wysokoporowate, przesuszone, poniszczone, rozjaśniane włosy, bardzo często nie lubią się z olejem kokosowym (i innymi z grupy nasyconych). Oczywiście, są też wyjątki, które go kochają, ale ja znam bardzo nieliczne :) Uważajmy też na olejki lecznicze, o działaniu przeciwzapalnym i przeciwbakteryjnym, ponieważ mogą one jeszcze bardziej przesuszyć i pogorszyć ich stan.

*Oleje, które mogą przesuszyć włosy to m.in.: olej tamanu, z drzewa herbacianego, rycynowy (działanie oleju rycynowego na włosy i skórę głowy – klik).

Idealne olejowanie :) Pamiętajmy, że każde włosy są inne i choć należą do tej samej grupy, o identycznych cechach (rozjaśniane, farbowane, blond, wysokoporowate, puszące się, suche, zniszczone), mogą ukochać sobie, mimo wszystko, inne rzeczy. Najważniejsze w olejowaniu jest to, żeby znaleźć:

  • olej, który pokochają nasze włosy,
  • optymalny czas trzymania oleju na włosach,
  • optymalną ilość nałożonego oleju,
  • ulubioną metodę (lub metody) olejowania.

Buziaki i przemiłego dnia, Kochane! ;*